MM

1 lutego 2016

my everyday make-up routine + favourites cosmetics

   
Hej! Dzisiaj przygotowałam dla Was post o tym, jak wygląda mój codzienny makijaż oraz o moich ulubionych kosmetykach, dzięki którym wykonuje tą codzienną rutynę. Chciałam również Was poinformować, iż teraz posty będą pojawiały się regularnie w każdy poniedziałek o godz. 17:00. Tak na dobry początek tygodnia :D Przejdźmy do rzeczy.





Pierwsze co zawsze robię po obudzeniu się, to idę do toalety gdzie wykonuję standardowe czynności, takie jak umycie twarzy. Ostatnio udaje mi się regularnie dbać o twarz, z czego jestem bardzo dumna, ponieważ zawsze miałam z tym problem. Po powrocie do swojego pokoju nakładam maść na twarz, ponieważ moja skóra ma skłonności do wyprysków. Kiedy wszystko wyschnie nakładam krem nawilżający. Jest okres jesienno-zimowy, więc skóra potrzebuje naprawdę dużego nawilżenia. Aktualnie używam kremu z Avonu ale nie jest jakimś moim specjalnym faworytem.  







Kolejny krok to nałożenie podkładu. Nie robię tego codziennie, ale jeżeli moja skóra wymaga lepszego krycia, robię to. Podkład nakładam gąbeczką którą kupiłam w Hebe. Muszę przyznać, że bardzo ją lubię. Jedna rzecz załatwia tyle spraw (dobre nałożenie podkładu, korektora itp.) Dzięki "stemplowaniu", kosmetyk idealnie się wtapia. Później nakładam korektor pod oczy oraz w miejscach gdzie mam jakieś wypryski. Kiedy potrzebuję mocniejszego krycia, nakładam korektor w słoiczku. Oba korektory są z Catrice i muszę przyznać, że są naprawdę dobre. Korektor w słoiczku jest godny polecenia. Bardzo dobrze kryje. Jeżeli chodzi o korektor w płynie, również jest dobry, ale pod oczy jest dla mnie troszkę za słaby. Jest to spowodowane tylko tym, że moje problemy z cieniami pod oczami są bardzo duże, więc dla osób które nie mają takich problemów będzie idealny. Zapomniałabym o najważniejszym. Przed nałożeniem jakiegokolwiek korektora czy podkładu, na swoje zaczerwienienia nakładam zielony korektor z Lovely. Nie jest jakiś genialny ale jak za cenę 8 złotych, nie mogę się czepiać.




Kolejny krok to zmatowienie mojej skóry . Skończył mi się mój puder, wiec na razie w oczekiwaniu na dostawę używam skrobi ziemniaczanej o której zrobiłam osobny post TUTAJ. Przychodzi czas na oczy. Czasami mi się zdarza nałożyć jakiś cień do powiek. Nie robię tego za często, naprawdę muszę mieć okazję lub chęci, żeby pomalować sobie oczy. Kiedy oczy są gotowe, podkręcam rzęsy zalotką i tuszuję je. Później przychodzi czas na moje brwi. Nie robię nic specjalnego z nimi. Nakładam tylko cienie do brwi z Essence, a dokładniej ten jaśniejszy. Aby brwi wyglądały naturalniej całość wyczesuję starą szczoteczką z tuszu.










Na samym końcu do rozświetlenia twarzy używam kosmetyku z Lovely. Kosztuje niecałe 10 zł a jest genialny. Nakładam go na szczyty kości jarzmowej. Cały makijaż wykańczam szminką lub konturówką. Moimi ulubieńcem jest szminka Golden Rose. Daje niesamowity mat oraz jest bardzo dobrze napigmentowana.  A więc podsumowując. Moimi kosmetycznymi ulubieńcami są: rozświetlacz z Lovely (ok. 10 zł), szminka z Golden Rose (ok. 13 zł), korektor z Catrice Camuflage (ok. 12 zł) oraz gąbeczka do nakładania podkładu z Hebe (ok. 8 zł)










To już na tyle. Tak wygląda mój codzienny makijaż. Jestem ciekawa czy używałyście jakichkolwiek kosmetyków, które pokazałam. Jeżeli tak, to jaka jest wasza opinia na ich temat. A jakie są wasze ulubione kosmetyki? Jeżeli post Wam się spodobał to zostawcie komentarz na dole. Będzie mi miło, jeżeli mnie zaobserwujecie. Do następnego posta!
Czytaj dalej »

30 grudnia 2015

get the new year 2016

Hej! Już za kilka godzin rozpoczniemy nowy rok. Mówimy sobie, że będziemy ćwiczyć codziennie, zaczniemy żyć zdrowiej lub, że będziemy się lepiej uczyć. Najczęściej po tygodniu czy dwóch wszystko nas przerasta i rezygnujemy z naszych noworocznych postanowień. Przygotowałam dzisiaj dla Was kilka propozycji, co zrobić aby dobrze rozpocząć rok 2016. Ten post nie ma na celu zachęcania Was do stawiania sobie nie wiadomo jakich postanowień czy wyzwań, tylko do rozpoczęcia nowego roku z nową energią i zapałem do pracy. 

Zmień wygląd swojego pokoju. Nie mówię tutaj od razu o jakichś gruntownych remontach, ale możecie spróbować poprzestawiać kilka mebli, zmienić kolor ścian czy dodać kilka ozdób. Nowe spojrzenie na pokój, może również zmienić spojrzenie na inne sprawy.

Pozytywny słoik. Na Facebooku ostatnio powstało takie wydarzenie jak "Słoik Szczęścia". Chodzi w nim o to, że codziennie na małej karteczce piszemy co spotkało nas miłego i pozytywnego w danym dniu, a później wrzucamy to do słoiczka. Pod koniec roku czytamy wszystkie te karteczki. Dzięki temu uczymy się cieszyć z małych rzeczy, co myślę że każdemu się przyda. 

Żyj zdrowiej. Nie mówię tutaj, że macie przejść na restrykcyjne diety lub ćwiczyć codziennie po nie wiadomo ile godzin. Chodzi mi tutaj o to, aby każdy z nas czuł się lepiej w swoim ciele, bo przecież jest ono na cale życie. Małymi kroczkami do celu. Każdy stawia sobie co roku podobny plan: "przez 3 miesiące będę ćwiczyć codziennie po 2 godziny, będę na diecie, a kiedy 3 miesiące miną wrócę do starego życia". Najczęściej już po kilku dniach rezygnujemy, ponieważ postawione przez nas wyzwanie jest za trudne. Spróbujmy wprowadzić trochę sportu do naszego życia. Może to być trening znaleziony na YouTubie lub pójście na spacer. Cokolwiek co sprawi że będziemy się ruszać. Spróbujmy aby ten wysiłek sprawiał nam radość. Jeżeli wcześniej nigdy czegoś takiego nie robiliśmy, wystarczy ruch raz w tygodniu. Stopniowo możemy zwiększać swój trening w miarę naszych możliwości. To samo tyczy się odżywiania. Nie trzeba przechodzić na jakieś niemożliwie męczące diety. Jeżeli czujecie, że np. po jakimś napoju gazowanym lub niezdrowym jedzeniu czujecie się nie najlepiej, spróbujcie go ograniczyć. Pozwalajcie sobie na niego np. raz na tydzień lub dwa. Traktujmy każdy dzień nie jako katorgę, ale jako małe wyzwanie. Za każdym razem kiedy będziemy się czuć dobrze wystarczy, zapisać coś motywującego na karteczce i wrzucić do słoika (tak jak w Słoiku Szczęścia), a kiedy nie będzie nam się chciało ćwiczyć, to będzie nasza idealna motywacja.

To już wszystkie pomysły na rozpoczęcie nowego roku jak najlepiej. Mam nadzieję, że post się Wam spodobał. A wy jakie macie pomysły na nowy rok? Do następnego!

Czytaj dalej »

10 grudnia 2015

natural and mattifying loose powder

Hej. Na samym początku chciałabym Was przeprosić za swoją tygodniową nieobecność, ale miałam bardzo dużo obowiązków. Każdego dnia musiałam wstawać o wiele wiele wcześniej niż zawsze, a kiedy wracałam do domu, to byłam wyczerpana, a jeszcze musiałam się przyłożyć do nauki, ponieważ miałam zawał sprawdzianów, kartkówek itp, więc kiedy już uporałam się z tym wszystkim było bardzo późno, a byłam tak zmęczona, że jedyne na co miałam siłę, to pójście do łóżka spać. Ale już jestem :) Przejdźmy do treści.


Nie mam jakiegoś większego problemu z przetłuszczającą się cerą, jednak po wychowaniu fizycznym w szkole troszkę się świecę. Szukałam transparentnego (nie muszę się martwić, że kolor nie pasuje), wydajnego i taniego pudru, który poradziłby sobie ze mną. Skończył mi się mój, więc potrzebowałam czegoś użyć, aby zmatowić twarz, bo przecież świecąca skóra nie wygląda zachęcająco. I na co wpadłam? Na skrobię ziemniaczaną! Może się wydać to dziwne, ale ona naprawdę działa. Jest transparentna, dzięki czemu pasuje do każdego koloru skóry. Jedyne do czego mogę się przyczepić jest to, że kiedy nałożymy go za dużo (a to się może zdarzyć, bo na pędzel nabiera się go dość dużo)na twarzy wygląda jak maska, ale wystarczy dobrze go nałożyć. Jak dla mnie "puder" ten jakościowo jest taki sam, jak większość pudrów w drogeriach w cenie 10-30 zł, a przecież te 10-30 zł płacimy za ok. 15 g produktu, natomiast za skrobię za 1 kg ok. 5 zł, więc różnica jest kolosalna. Możecie przesypać ją do słoiczka, dzięki czemu użytkowanie będzie łatwiejsze. Chyba każdy ma ją w domu, dlatego możecie ją wypróbować. Nie mówię, że od razu musicie się na nią przerzucić, ale możecie raz spróbować wykończyć Wasz makijaż skrobią, dzięki czemu będziecie mieli pewność czy Wam pasuje. Pamiętajcie, że mąka ziemniaczana i skrobia to coś innego :)

Skrobia ziemniaczana jako puder transparentny do twarzy:
  • nie wchodzi w reakcję z filtrami
  • nałożona w niewielkiej ilości na twarzy nie rozjaśnia karnacji, dobrze się wtapia w skórę, nie pozostawiając "efektu mąki na twarzy"
  • nie zatyka porów, jest w 100% naturalna
  • wygładza skórę
  • jest drobno zmielona




Piszcie czy próbowałyście, jeżeli tak to czy jesteście zadowolone? Ja jak na razie jestem zachwycona. Do następnego razu!


Czytaj dalej »

17 listopada 2015

uuuuuups :/

Jeśli widzisz tylko ten post to przepraszam. Posty dopiero powstają, więc nie jest możliwe aby wszystkie etykiety były zapełnione :) Proszę o wyrozumiałość.
Czytaj dalej »